Tegoroczna majówka była najkrótsza z możliwych - tylko 3 dni. Na krótką wycieczkę pojechaliśmy do Gołdapi.
Gołdap stara się o miano uzdrowiska, z głębokości 650 m wydobywane są w okolicy wody silnie zmineralizowane. Powstał Dom Zdrojowy.
I tężnie. Czwarte w Polsce, jeśli bierzemy pod uwagę wielkość.
Warto odwiedzić dawną wieżę ciśnień, która po remoncie została przeznaczona na muzeum, kawiarnię i punkt widokowy. Wejście na galerię na szczycie wieży odbywa się po ażurowych schodkach, zawieszonych "w powietrzu". Spacer dostarcza emocji ;)
W Gołdapi nocowaliśmy w przystani. I taki piękne widoki wieczorem podziwialiśmy.
W bliskiej okolicy Gołdapi jest rozległy teren, około 350 h, na którym żyją egzotyczne zwierzęta.
Oglądanie zwierząt w warunkach polowych realizowane jest w pickupach z przyczepami. Tyle samo emocji co oglądanie zebr czy antylop dostarcza podróżowanie na twardych ławkach po wybojach. Trzeba się dobrze trzymać, żeby nie wypaść ;)
Okresowe susze wyłączyły z eksploatacji taki oto wehikuł, który woził turystów po bagnach i mokradłach. Tu też mogło być wiele emocji.
W drodze powrotnej do Warszawy zaplanowaliśmy dwa przystanki. Pierwszy w Ropie, gdzie obejrzeliśmy grobowiec - piramidę. Wg badaczy tematu, piramida pierwotnie wcale nie musiała być grobowcem. Przypuszczelnie mogła być ... przechowalnią lodu. Przy piramidzie jest mały parking i mini muzeum z super kustoszem. Warto posłuchać jego barwnych opowieści, nawet jeśli niekoniecznie są prawdziwe ;)
Drugi przystanek zaplanowaliśmy w "Kurpiowskiej Krainie". To kompleks turystyczno - wypoczynkowo - gastronomiczny nad sztucznym Zalewem Wykrot. Jeżdząc przez lata na Mazury mijaliśmy to miejsce, ale spiesząc na jeziora nie zatrzymywaliśmy się po drodze. Tym razem zwiedziliśmy i Krainę, i okolicę.
Zalew Wykrot powstał przez spiętrzenie rzeki Rozoga. I taki nietypowy jaz spiętrza wodę.
Kurpiowska Kraina to plaże, wypożyczalnie sprzętu wodnego, pomosty, mola i super gatronomia. Jedliśmy tu zdecydowanie najlepszą babke ziemniaczaną.
A skoro o jedzeniu piszemy, to należy wspomnieć, że najlepszym przyjacielem podróżników jest McD. Duże parkingi, mocna kawa i najlepsze frytki z wieśmakiem. I zawsze czyste toalety.
I na koniec zagadka: co to za danie?










































