W pierwszej połowie listopada w naszym ogródku zakwitła róża !!
Nadal rosną sałaty
A rzodkiewki rosną tak dobrze jak w maju ;)
I były kiełbaski ... ;)
W pierwszej połowie listopada w naszym ogródku zakwitła róża !!
Nadal rosną sałaty
A rzodkiewki rosną tak dobrze jak w maju ;)
Odwiedziliśmy wystawę jak co roku i jak co roku jesteśmy zasmuceni brakiem łodzi żaglowych. Można odnieść wrażenie, że wszyscy wodniacy zaczęli interesować się motorówkami. Nieliczne żagle pojawiły się na drewnianych, indywidualnie budowanych... "wynalazkach" ;)
A hale zastawione motorówkami wyglądały tak...
Mamy piękną, kolorową jesień. Las wokół farmy wygląda teraz tak ;)
A to znana wszystkim droga na farmę.
A na farmie na czerwono wybarwiły się liście sumaków.
Coraz lepiej ( gęściej ) wygląda żywopłot z dereni sibirica.
Niektóre trawy ozdobne zdążyły zakwitnąć i maja teraz piękne "pióropusze"
Pięknie jest też nad Wisłą.
I jeszcze jedno zdjęcie znad Wisły.
Przyszła prawdziwa jesień. Na farmie wyrosły piękne muchomory.
Narodowym sportem Polaków powinno zostać grzybobranie. Jak tylko poszliśmy do lasu to spotkaliśmy dosłownie tłumy grzybiarzy. Ale trochę nazbieraliśmy ;)
Na farmie dojrzały owoce pigwowca japońskiego. Tego samego, który w zeszłym roku został z trudem przesadzony. Ale opłaciło się. Zobaczcie jakie owoce zebraliśmy z tego jednego krzaka ;)
Powoli pojawiają się oznaki prawdziwej jesieni. Przede wszystkim przebarwiają się liście. Na foto zaczerwienione liście dereni sibirica.
Na początku września, jak co roku, na farmie pojawiły się piękne owoce głogu. Z tymi owocami kojarzy się wierszyk: król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego ;)
Pierwszy tydzień września był bardzo chłodny, z nocnymi przymrozkami. Orzech włoski, rosnący tuż obok farmy, stracił liście. Na szczęście orzechy pozostały jeszcze na drzewie i dojrzewają.
Ale inne mają jeszcze owoce i... nawet kwitną ;)
Zwykle chwalimy się pięknymi zbiorami z ogródka. Dzisiaj ciekawostka. Mniej udane marchewki. Najprawdopodobniej letnia susza przyczyniła się do rozdzielenia jednego korzenia na kilka - w poszukiwaniu wody.
Po bezpańskich psach, które nas odwiedzały, i niestety zostały wyłapane i wywiezione do schroniska, pozostały nam budy. Postanowiliśmy dać im nowe, drugie życie. Pierwsza buda po liftingu wygląda tak:
Płotek, który nieco zasłania puste doniczki, worki z ziemią i inne ogrodowe klamoty, nadal jest rozbudowywany. Teraz dostał kratki podporowe pod pnące róże.
I na koniec zdjęcie ze spaceru nad Wisłę. Można rzec, nad Wisłą bez zmian. Wody jest mało, piaszczyste wyspy ( łachy ) nadal zarastają trawami.