Zimny poranek na targu. Papużki faliste schroniły się na dnie klatki.
Papużki nierozłączki lepiej znoszą niskie temperatury.
Nimfy w ciasnych klatkach/komórkach.
Zakupiliśmy ziarno czarnego słonecznika dla sikorek, które już od pewnego czasu przylatują na farmę w poszukiwaniu pokarmu.
Zakupiliśmy cały worek mieszanki dla bażantów. Latem bażanty były niewidoczne i niesłyszalne. Teraz słychać pianie bażanciego koguta w pobliskich zaroślach, wkrótce wystawimy karmnik/szałas i zaczniemy wysypywać ziarno ;)
Skład mieszanki jest trochę inny niż rok temu, ale może nie zauważą?....
W Wiśle jest coraz mniej wody, pojawiają się nowe piaszczyste wyspy.
W trakcie spaceru spotkaliśmy takie pięknie wybarwione na czerwono, dziko rosnące krzaczki :).
Ciepła i słoneczna pogoda zachęca do spacerów po lesie.
Grzyby rosną w ukryciu ;)
A to niedzielne zbiory.
Dziki poszukują grzybów "przez przekopanie" ściółki. Tuż przy naszej farmie ;)
A na farmie jakieś nieznane zwierzę w taki oto sposób odkopuje pnie sosen. Co to może być?
W trakcie niedzielnego spaceru po lesie spotkaliśmy wiele osób, które tak jak i my zbierali grzyby. Doszliśmy do wniosku, że to nie piłka nożna, nie siatkówka ani nie skoki narciarskie są najpopularniejszym sposobem aktywnego spędzania czasu. Narodowym sportem Polaków jest zbieranie grzybów ;)
Suszenie grzybów na tradycyjnej kuchni węglowej.
W jednym miejscu, pod dachami pięciu olbrzymich hal, zgromadzono wiele nowoczesnego sprzętu turystycznego. Były też zabytki ;)
Ogórek wiecznie żywy.
Nowa tendencja w turystyce samochodowej - namioty dachowe.
Niezły holownik ;)
Żagle = przygoda.
A na przystani czółno stało...
Makieta jak żywa.
Pyszne, pachnące chleby i kiełbasy. Po trudach zwiedzania było czym się posilić.
Kormorany odleciały stąd - to słowa z piosenki Piotra Szczepanika. Po kormoranach widzianych w zeszłym tygodniu nie ma śladu.
Poranny widok z okna przyczepy.
Słonecznie i ciepło - wymarzone warunki na jesienny spacer.
Na farmie rosną muchomory.
A w lesie grzyby jadalne. Ze spaceru przynieśliśmy takie oto zbiory ;)
Niestety, są tacy, którzy w lesie śmiecą :(
Z wielkiej wyprawy wróciliśmy nad Wisłę. W trakcie wieczornego spaceru zauważyliśmy stado kormoranów, które przygotowywały się do noclegu na wiślanej wyspie. Może są tylko w drodze i polecą dalej? Jeśli zostaną, to okolicznym drzewom grozi zagłada.
( kormorany widoczne są na wyspie po niewielkim powiększeniu zdjęcia ;) )
Na farmie pojawiły się grzyby.
W czasie naszej nieobecności było bardzo zimno. Poranne przymrozki zniszczyły krzaki i owoce papryki.
Marchewkom, porom i selerom przymrozki nie zaszkodziły.
Wieczorem rozpaliliśmy wielkie ognisko.
Do rana pozostała wielka kupa żaru.
A w Warszawie, na balkonie, rośnie sałata ;)
Warszawski Central Park w jesiennych barwach.