poniedziałek, 8 października 2018

Jesienna wyprawa nad Bałtyk





















Do Sopotu dotarliśmy w nocy. Rankiem na plaży zobaczyliśmy taki piękny widok ;)





Opera Leśna. Widok ze sceny w kierunku widowni. Akustyka tego miejsca jest niesamowita.




Byliśmy na molo.




I pod molo.




Mocno zachmurzone niebo wydawało się zlewać z morzem. 




Czasami pokazywało się na chwilę słońce.




Wśród straganów z oscypkami i chińskimi zabawkami udało się znaleźć taki z bursztynami ;).



Odwiedziliśmy Gdańsk. A Gdańsk to Neptun.




Żuraw nad Motławą.




Wielki diabelski młyn ( prawie jak w Londynie ;) )




I karuzela na Starówce.




Półwysep przywitał nas słoneczną pogodą.




Wiało już solidnie. Wiatr porywał cząsteczki wody z fal.




Koniec Półwyspu. Wody Zatoki Gdańskiej łączą się z wodami otwartego morza.




Mocno wiało, ale zachody słońca były piękne.







Na falochronach rozbijały się pierwsze duże fale. Nadchodził sztorm.




Razem ze sztormem przyszła deszczowa pogoda. 




Sympatyczna foka Klara cierpliwie pozowała do zdjęć.




Foka Mała po prostu pływała ;)




W Helu wiało bardzo mocno, wg wskaźników w porcie nawet 97 km/h. Kutry zostały w porcie a my o jeden dzień dłużej na kempingu.




W Łebie też wiało mocno.




Ale pojawiło się słońce. Poszliśmy obejrzeć wydmy.



Widoczek jak z rajskiej wyspy. 




Morze piasku.




A z tego piasku wielkie wydmy, po których hula wiatr.




Zachód słońca nad wydmami.




W wielu miejscach wiatr wydmuchiwał piasek i pozostawały kamyki ;)




Na plaży towarzyszyły nam mewy, które karmiliśmy w locie ;) 




Gdy przestawaliśmy rzucać kulki chlebowe mewy wracały do poszukiwania pokarmu w płytkiej wodzie.







                                                 




                                     




                                   





                                         




                       























                                         




                       





                       





Na koniec ciekawostka: wczasy wagonowe nadal istnieją !!!
























W drodze do domu ;)

niedziela, 16 września 2018

Koniec lata?






Zachód słońca nad Wisłą. Coraz wcześniej robi się ciemno.



Liście sumaków wybarwiły się na czerwono. Zbliża się jesień.



Z nadchodzącej jesieni nie robi sobie nic datura i pięknie zakwitła. Zakwitła na różowo !!!



Z nadchodzącej jesieni nie robi sobie nic papryka - zaczęła kwitnąć i wydawać nowe owoce.



Poszliśmy na grzyby a przynieśliśmy orzechy ;)



Zapas drewna na zimę. I przyjemny zapach świeżej buczyny ;)


 
Czyszczenie i pakowanie przyczepy przed jesienną wyprawą nad Bałtyk.

poniedziałek, 10 września 2018

Burzowo nad Wisłą

Burze i deszcz przybyły za nami z Mazur nad Wisłę.



Pomimo niskiego stanu  i niewielkich wahań poziomu wody w Wiśle, brzeg jest podmywany.



Zapora przeciw podkopom pod ogrodzeniem znowu została rozebrana. O prace destrukcyjne podejrzewamy psy sąsiadów, które przeskakują do nas ponad ogrodzeniem ( skaczą z daszku budy ) ale w drugą stronę mogą przedostać się tylko dołem. 



 Kabaczki nadal owocują.























Na koniec niespodzianka: myśleliśmy, że lekko zasuszona datura nie zakwitnie w tym roku. A tu proszę, pojawiły się kwiaty :)

niedziela, 9 września 2018

Koniec pływania

W sobotnich planach było slipowanie MM i grzybobranie. Udało się tylko wyjąć łódkę z wody a później nadszedł deszcz. I padał do rana ;(



MM pod plandeką. Żagle, liny, pokład i kabina suchutkie. Kadłub wyschnie do pierwszych mrozów.























W deszczowych okolicznościach przyrody pocieszeniem okazał się krótki pobyt w tawernie, gdzie była uczta dla ciała ( sucho, ciepło i pyszne cepeliny ) oraz dla ducha ( widok na słoje i gąsiory z domowymi winami i nalewkami ;)  )

wtorek, 4 września 2018

Wyprawa

Tak wygląda nasz brzeg Wisły widziany z wody ;)



Wisłę odkrywaliśmy na pneumatycznej kanadyjce.



 Mieliśmy obawy, czy dmuchańcem damy radę pokonać nurt Wisły. Daliśmy radę. Na zdjęciu odpoczynek na pierwszej dużej wyspie.




Pierwsza wyspa jest olbrzymią piaskownicą.



Druga wyspa jest tak duża, że dopływając do niej myśleliśmy że osiągamy drugi brzeg.



 Na piasku pojawiają się rośliny. 
Ta wyspa jest świetnym miejscem na nocny biwak. 




 Parka gołębi znalazła sobie ustronne miejsce na środku Wisły.




Ślady dużego ptaka, długość łap około 15 cm. Prawdopodobnie to trop czapli siwej.



W czasie przyboru wody ( kiedy to było ostatnio? ) Wisła transportuje ogromne drzewa i osadza je na mieliznach.




Szkielet bardzo dużej ryby. Najprawdopodobniej suma.



Schody do wody.























Na farmie dojrzewają owoce głogu.