W końcu kwietnia pojechaliśmy do Koukenhof, żeby na żywo zobaczyć największe skupisko tulipanów na świecie.
Tulipany były kolorowe...
Jednobarwne...
I o nietypowych kielichach.
Rosły w szachownicach...
I w równych "pasach". Na zdjęciu widać, że niestety część tulipanów już przekwitła.
Na pierwszym planie unijne kolory? ;)
A tu tulipany dopiero rozkwitają ;)
Tulipany w bukowym lesie.
A tu barwy biało czerwone niezwyciężone ;)
Kompozycje z szafirkami.
Kompozycja z fontanną...
Tłem dla kwiatów jest równiutko przystrzyżona trawa.
Ogród oglądaliśmy w deszczu. Nie wszystkie zdjęcia oddają rzeczywiste kolory kwiatów.
Kwintesencja Holandii: tulipany, woda i wiatrak ;)
W pawilonie wystawowym spotkaliśmy wiele ciekawych aranżacji. Ta była chyba najbardziej nietypowa.
Holendrzy oszaleli na punkcie tulipanów. Nawet damskie torebki mają kształt kwiatów ;)
Holendrzy oszaleli też na punkcie rowerów... Parking przed Central Station.
Central Station w Amsterdamie.
Rowery są zaparkowane w każdym wolnym miejscu.
Parking wzdłuż kanału.
A tu rowery zaparkowane na miejscu dla ... samochodów ;)
W Amsterdamie jest więcej kanałów niż w ... Wenecji !!!
Kanały mają różne szerokości w zależności od pierwotnego przeznaczenia.
Barki mieszkalne na kanale w samym centrum Amsterdamu.
Ulica Czerwonych Latarni w dzień. Po lewej stronie widoczne wystawy/boksy dla... pań, panów i dla trzeciej płci.
W Amsterdamie zaobserwowaliśmy taką oto modę, że przednie koło klasycznego "holendra" nosi niebieską oponę. O co chodzi?
Dawny klasyczny dom i magazyn kupiecki przebudowany na apartamentowiec.
Automat do kanapek, nawet bardzo skomplikowanych w składzie. I gorących !
Wcześniej napisałem, że Holandia to tulipany, woda i wiatraki. Zapomniałem o serach. W głębi sklepu, na półkach, widać kolorowe sery. I takie są w środku, żółte sery we wszystkich kolorach tęczy ;)
A to już wizyta w Kinderdijk. Największy w Holandii skansen wiatraków. Są do dziś sprawne, a maja już po 300 lat ;)
Deszcz nadal padał i wiatr nadal mocno wiał...
Czynnych wiatraków jest 19, nadal mogą podnosić wodę z niżej położonych kanałów do kanału głównego.
Jedyny wiatrak, który w budowie bardziej przypomina naszego swojskiego koźlaka niż oryginalny wiatrak holenderski.
Na pierwszym planie wierzba. Tak, to nasza mazowiecka wierzba, którą na zalewane przez Wisłę łąki przywieźli osadnicy holenderscy.
W wiatraku holenderskim cały budynek jest na stałe związany z gruntem, obraca się tylko głowica ze skrzydłami ( zawsze pod wiatr ). Nasz wiatrak koźlak obraca się cały, tak cały budynek obraca się pod wiatr ;)
I nagle pokazało się słońce ;)
Wcześniej widziane wiatraki na tle niebieskiego nieba.
A to już Gouda. I rowery nad kanałem.
W Goudzie zaskoczyły nas puste ulice...
A to był Dzień Króla i wszyscy Goudzianie (??) bawili się na rynku przed ratuszem.
A mieli się gdzie bawić bo Gouda ma największy rynek w Holandii.
Taką ciekawostkę znaleźliśmy przy rynku w Goudzie ;)
Holendrzy mają sporo elektrycznych samochodów, prywatnych i firmowych. Widok samochodów ładowanych z gniazdka nie jest czymś rzadkim i niezwykłym.
Polacy kochają kapcie a Holendrzy kochają drewniane buty ;)
Holandię odwiedziliśmy bez przyczepy, podróżowaliśmy i spaliśmy w Mondziaku.
Świetlicą, jadalnią, suszarnią, magazynem itp. był namiot. Sprawdził się znakomicie.
Na koniec zagadki. Pierwsza jest dość łatwa - co to jest i do czego służy ?
Druga zagadka jest też chyba łatwa - co to jest i do czego służy?
Tradycyjna polska święconka ;)
Zachód słońca nad Wisłą oglądany razem z Bolkiem.
Podmywany brzeg Wisły.
Wieczór nad Małym Starorzeczem. Na drugim planie widać Wisłę.
Bobry bobrują. Przy niskim stanie wody w Wiśle i w starorzeczach bobry zmuszone są kopać kanały na łąkach. Nawadniają zbiorniki, w których najszybciej ubywa wody.
Tak się miło złożyło, że podczas Świąt wypadły Urodziny ;). Był tort nad Wisłą. ( nie sugerujmy się zbyt mocno ilością świeczek, które trudno było zapalić ze względu na wiatr )
Były też przysmaki z grilla ( "nadeszła chwila na serek z grilla" )
A na farmie pięknie kwitnie pigwowiec japoński.
Rośnie dymka. Wnikliwy obserwator zauważy marchewkę, która dopiero co wzeszła.
Kwitną truskawki.
I tulipany.
Nadeszła przesyłka z sadzonkami. Niestety, te na których nam najbardziej zależało dotarły w słabej kondycji...
Na koniec zagadka. Jaka to roślina, która kwitnąc wygląda jakby była pokryta śniegiem ( zobacz 18 marca 2018 ) ??
W sobotę padał śnieg i śnieg z deszczem, a w niedzielę było już słonecznie. Ale zimno.
Na farmie w kilku kępach rośnie młody wrotycz - to najlepszy odstraszacz kleszczy. Czy ktoś jeszcze pamięta, skąd ten wrotycz?...
Na farmie usychają drzewa owocowe, które posadził poprzedni właściciel. Może już są zbyt stare? A może rosnące dookoła sosny zacieniają je zbyt mocno?
Na zdjęciu ostatnia kwitnąca śliwka węgierka.
W skrzynce ogrodniczej pojawiła się sałata.
A pod płotem, w półcieniu, posadziliśmy trochę już zapomniane warzywo ( a może owoc ? )
To rabarbar. Kto pamięta kompot z rabarbaru? Albo łodygi rabarbaru zanurzane w cukrze i spożywane na surowo? Z grymasem na twarzy pomimo cukru.... :)
Pamiętacie kuźnię dzięcioła? Na starej jabłoni odnaleźliśmy pęknięcie w korze, w którym dzięcioł unieruchamiał szyszki do rozłupania.
Ciąg dalszy przygotowań do wyprawy. Przymiarka materaca 120 x 200 do naszego kombiaka mikro kampera. Pasuje jakby był wyprodukowany do tego auta. Przymiarka śpiących osób do materaca w samochodzie też wypadła pomyślnie !!
Pusta binduga.
Pusta przystań.
Na Mazury pojechaliśmy zaalarmowani informacjami o wichurach, które powaliły kilka drzew w naszej przystani. Faktycznie, kilka wielkich olch leżało połamanych a z wielu łódek wiatr pozrywał plandeki. Na szczęście MM specjalnie nie ucierpiała. Kilka wyrwanych oczek z plandeki...
Rozerwana plandeka...
I wielki basen pomiędzy kabiną i relingiem.
A tak wyglądało to od środka. Wybraliśmy wodę wiadrem, około 300 litrów. Naprawiliśmy stelaż i wyrównaliśmy naciąg plandeki. I czekamy na maj i na wodowanie ;)
Zimą, pchany wiatrem lód, uszkodził pomosty. Na zdjęciu pale wyrwane z dna.
A tu pomost wepchnięty na brzeg...
A po pomoście przy plaży pozostały tylko pochylone pale...
Na spacerze spotkaliśmy kwiaty, lokalnie nazywane kłobukiem. Jaka jest "środkowopolska" nazwa tych kwiatów ?
Przylaszczka pospolita.
A na brzegach masa śmieci... Zupełnie nie rozumiem, czym kieruje się ktoś, kto porzuca śmieci na brzegu lub w lesie...
W Leśnej Bazie pięknie kwitną forsycje. Pomagaliśmy Babci w wiosennych porządkach i przygotowaniach do sezonu wiosenno-letniego.
A na farmie wykonaliśmy tyle różnych prac, że nie było czasu na fotografowanie ( dokumentowanie ;) ) i na spacer nad Wisłę.
Na zdjęciu impregnowanie skrzynek do budowy nowych grządek.
Na istniejących grządkach wzeszła rzodkiewka ;)
I pięknie rośnie dymka ;) ;)
Gałęzie pigwowca pokryte są kwiatami.
Nieśmiało zakwitają szafirki.
Tulipany. Już widać kolory kwiatów.
Na koniec zagadka : co to jest ?