wtorek, 3 września 2024

Pomorze

Nadszedł czas wakacji. Odwiedziliśmy stare kąty i poznaliśmy nowe miejsca nad Bałtykiem. Zwiedzaliśmy  NADMORZE ;) Przedstawiamy relację w dużym skrócie, może z czasem dopiszemy to i owo, dołączymy więcej zdjęć.




To pierwsza wyprawa Toffikiem nad morze. Odwiedziliśmy 7 miejscowości, przejechaliśmy 1200 km, wycieczka trwała 9 dni, 8 nocy spędziliśmy w busie ( dwa noclegi w Dębkach ).




Pierwsza, znana baza, to Elbląg. Nocowaliśmy na campingu na brzegu rzeki, takim trochę z PRL-u, kilka kroków od Starówki.

 Pojechaliśmy na Święto Chleba, czyli takie żuławskie dożynki. 



Elbląg jest starannie odbudowywany, z przyjemnością spaceruje się po zakamarkach Starego Miasta.


foto by MOT


Niezwykłą atrakcją były wyścigi Smoczych Łodzi, rozgrywane między mostami na Starówce. 

 



Druga baza- nigdy wcześniej nie odwiedzana Rewa. I tu pełne zaskoczenie. Świetna miejscowość. Łamie stereotypy na temat miejscowości turystycznych ;)

Na zdjęciu Półwysep Rewski.




Mocno wiało w Rewie, w lokalnej przystani nie wszystkie jednostki stały na wodzie.




Z Rewy przespacerowaliśmy się plażą do Mechelinek, na słynny Klif Mechelinki. Wjazd na klif jest zamknięty, ale można tam wejść i podziwiać widoki. Jest naprawdę wysoko ;)



 

Po wietrznym dniu obserwowaliśmy piękny zachód słońca nad Zatoka Pucką.


foto by MOT


Trzecia miejscówka to Puck. Trochę nieznany ten Puck, ale po bliższym poznaniu nie nabraliśmy do niego przekonania. Jako baza sportów wodnych jest w porządku, dla turystów nie-wodniaków raczej słabo. Ale nocleg w marinie w Pucku mieliśmy z takim widokiem !!



W Pucku, w 1920 roku, odbyły się zaślubiny II Rzeczpospolitej z Morzem. Oryginalny słupek upamiętniający tę chwilę nie przetrwał. Na zdjęciu jest pomniejszona kopia, ustawiona w Porcie Rybackim - rzeczywiste miejsce zaślubin jest teraz w rękach prywatnych i jest niedostępne.




Piękny zachód słońca w marinie w Pucku. W widocznej Rotundzie na Molo spotkaliśmy się ze Zbyszkiem, gościem który ma wielkie serce i żegluje z seniorami po Zatoce. Daje im niezapomniane chwile szczęścia w końcowej fazie ich ziemskiej wędrówki.




Czwarta baza to Dębki. Znane wiele lat temu i teraz ledwo poznane. Zmiany, zmiany ;) Pole namiotowe "Leśne" ma nawet ciepłą wodę !!!
Do Dębek przyjechaliśmy w celu przepłynięcia kajakiem odcinka Piaśnicy, od Jeziora Żarnowieckiego do morza. Na zdjęciu ujście Piaśnicy do Bałtyku.



Pomysł na spłynięcie Piaśnicą narodził się w 1981 roku i cierpliwie czekał na realizację ;)
Rzeka płynie przez pastwiska, lasy i plażę.




A na koniec popływaliśmy po Bałtyku !! ;)




Następny przystanek to Lubiatowo. A właściwie parking na klifie. Miejscowość Lubiatowo leży 5 km od wybrzeża, nad morzem jest tylko pole namiotowe i parking. Pole namiotowe w końcówce sierpnia było już zamknięte. Pozostał nam parking. Nie tylko nam - wiele przyczep, kamperów i busów nocowało na tym parkingu.




Pomiędzy Lubiatowem i Kopalino rozpoczęła się budowa elektrowni atomowej. Wybraliśmy się plażą na oglądanie tej operacji, ale teren okazał się niedostępny dla gapiów :)
Na zdjęciu bardzo wąska plaża w Lubiatowie.




Szeroka, i zupełnie pusta, plaża w Kopalino.




Szósta baza to znana i lubiana Łeba. Postanowiliśmy odwiedzić ruchomą wydmę w Słowińskim Parku Narodowym. Plażą poszliśmy spacerkiem...
Na zdjęciu strefa ścisłej ochrony.





Przez chwilę zastanawialiśmy się, czy drogi powrotnej nie odbyć Melexem, ale skoro daliśmy radę w jedna stronę... to z powrotem okazało się baaardzo trudno. Ale żyjemy ;)
Na zdjęciu plaża i podmywana wydma gdzieś pomiędzy Łebą a Wydmą Łącką.




W Łebie plaża jest chroniona palami wbitymi w dno. A na palach przesiadują oswojone mewy.




Pożegnanie z Łebą w porcie. I taki stateczek nas żegnał ;)




A taki statek witał nas w Ustce. Ustka to siódma, ostatnia odwiedzana przez nas miejscowość. Zupełna nowość i spora niespodzianka. Miasto - uzdrowisko, świetnie przygotowane na przyjęcie turystów. Młodych, starych, imprezowych i tych lubiących spokój. Polecamy.




W porcie w Ustce spotkaliśmy drugą zatopioną jednostkę - kuter rybacki.




Pięknie odrestaurowana stara część Ustki przypomina duńskie miasteczka.




Warszawa i Ustka mają wspólny symbol - Syrenkę ;)





Ustka nocą.





Na koniec polecajki i zagadki. Pierwsza polecajka to wiadomo - McD najlepszym przyjacielem podróżników. Czyste toalety, duży parking, i jedzenie, którym nie można się zatruć.




Druga polecajka, taka na serio, to Bar Ambrozja w Łebie. Super smaczne, domowe jedzenie, w przystępnej cenie i w dużej ilości na talerzu.




Zagadka pierwsza: jak myślicie, gdzie stoi ta kopia oryginalnego słupka i co oznacza?





Druga zagadka: co to jest?



foto by MOT

środa, 7 sierpnia 2024

46 Festiwal Szantowy w Mikołajkach

 Tak, Tak. To już 46 raz byliśmy w Mikołajkach na Festiwalu Szantowym.




W tym roku, z powodu komplikacji sprawnościowych po wypadku, nie pływaliśmy po Mazurach. Do Mikołajek pojechaliśmy Toffikiem. I po drodze odwiedziliśmy dobrze znane wszystkim zakątki ;)

Wiadomo gdzie ;)




A w Piszu spotkaliśmy taki piękny stateczek z napędem tylnokołowym ;)




Wracamy do tematu szant. Oto program Festiwalu 2024. My byliśmy w sobotę 3 sierpnia.




Przed rozpoczęciem występów na scenie, jak zwykle ;), nad Mikołajkami zbierały się burzowe chmury. Tym razem burza przeszła bokiem, nie padało !!




Na scenie oglądaliśmy Zejmana i Garkumpla.




Żeglarzy Portowych




I Wodny Patrol




A na koniec oglądaliśmy noc w porcie ;)




W Mikołajkach spaliśmy w Toffiku na parkingu. Śniadanie zjedliśmy w Barze Krówka. Jest tak samo smacznie i tanio jak rok temu. Nadal gorąco polecamy.




Na koniec dwa zdjęcia. Pierwsze z podróży - Toffik sam jakoś skręca i parkuje przed McD. Nam pozostaje tylko zamówić i skonsumować Wieśmaki ;)




I drugie zdjęcie z farmy. Z Mikołajek pojechaliśmy na farmę zebrać dojrzałe pomidory. Miło było zrywać giganty i napełnić nimi cały koszyk ;)





czwartek, 27 czerwca 2024

Góry Świętokrzyskie

 Wycieczkę w Góry Świętokrzyskie planowaliśmy od dawna i wreszcie pojechaliśmy. Warto było.



Pierwsze kroki skierowaliśmy na Łysicę. Do niedawna był to najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich.



Droga na szczyt biegnie po skalnych schodach



Po drewnianych schodach.



I w znakomitej większości po takich kamulcach ;)




A tak wygląda szczyt Łysicy. 




Od niedawna najwyższym szczytem Gór Świętokrzyskich są Skały Agaty. I to one są szczytem, który zalicza się do Korony Gór Polski.



A tak wygląda szczyt Skał Agaty ;)




Po emocjach na szczytach wybraliśmy się do Parku Miniatur. I uwaga: zwiedzanie odbywa się pod górę !! Trzeba mieć dobrą kondycję, żeby wszystko obejrzeć ;)




Drugi dzień wycieczki i drugi charakterystyczny szczyt - Łysa Góra.




Najbardziej charakterystyczna formacja skalna dla Gór Świętokrzyskich to gołoborza.




Brama wejściowa na teren klasztoru na Łysej Górze.



Widok na wieżę telewizyjną z wieży Bazyliki.




Na szczycie łysej Góry nie mogło zabraknąć straganów ;)




W planie wycieczki było zwiedzanie Średniowiecznej Osady Słowian. Z tego wydarzenia warto tylko przedstawić takie foto.




Tego samego dnia dotarliśmy wieczorem do Chęcin.




Zamek widziany ze wschodniej wieży.




I widok z wieży zachodniej.






Ostatnią atrakcją wycieczki miało być zwiedzanie Jaskini Raj. I nie odbyło się, bo... nie mieliśmy wcześniejszej rezerwacji ;) Jeszcze tu wrócimy.




Ale znaleźliśmy atrakcję zastępczą - przeprawiliśmy się promem przez Wisłę.



I pojechaliśmy na farmę. A tam takie pomidory ;)




Pierwszy zbiór ogórków !!




Na koniec zagadka. Jak myślicie, co jeszcze chcielibyśmy zobaczyć w okolicy?





poniedziałek, 10 czerwca 2024

Kładka nad Wisłą

 


W niedzielne popołudnie wyruszyliśmy na pierwszą rowerową przejażdżkę po zeszłorocznym wypadku. Pokiereszowana ręka daje radę ;)



Celem wycieczki była nowa kładka nad Wisłą.



Nie rozumiemy malkontentów i nudziarzy, którym kładka się nie podoba. Byliśmy, przeszliśmy, wrażenia bardzo dobre.



W drodze powrotnej do domu trafiliśmy na Kępie Potockiej na Festiwal Foodtracków.



Jedliśmy pyszne kanapki od Vincenta. Polecamy!!!