Chwila zadumy.
Wystawne Święta.
Zaskoczenie?
Mamy piękną, kolorową jesień. Las wokół farmy wygląda teraz tak ;)
A to znana wszystkim droga na farmę.
A na farmie na czerwono wybarwiły się liście sumaków.
Coraz lepiej ( gęściej ) wygląda żywopłot z dereni sibirica.
Niektóre trawy ozdobne zdążyły zakwitnąć i maja teraz piękne "pióropusze"
Pięknie jest też nad Wisłą.
I jeszcze jedno zdjęcie znad Wisły.
Przyszła prawdziwa jesień. Na farmie wyrosły piękne muchomory.
Narodowym sportem Polaków powinno zostać grzybobranie. Jak tylko poszliśmy do lasu to spotkaliśmy dosłownie tłumy grzybiarzy. Ale trochę nazbieraliśmy ;)
Na farmie dojrzały owoce pigwowca japońskiego. Tego samego, który w zeszłym roku został z trudem przesadzony. Ale opłaciło się. Zobaczcie jakie owoce zebraliśmy z tego jednego krzaka ;)
Powoli pojawiają się oznaki prawdziwej jesieni. Przede wszystkim przebarwiają się liście. Na foto zaczerwienione liście dereni sibirica.
Na początku września, jak co roku, na farmie pojawiły się piękne owoce głogu. Z tymi owocami kojarzy się wierszyk: król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego ;)
Pierwszy tydzień września był bardzo chłodny, z nocnymi przymrozkami. Orzech włoski, rosnący tuż obok farmy, stracił liście. Na szczęście orzechy pozostały jeszcze na drzewie i dojrzewają.
Ale inne mają jeszcze owoce i... nawet kwitną ;)
Zwykle chwalimy się pięknymi zbiorami z ogródka. Dzisiaj ciekawostka. Mniej udane marchewki. Najprawdopodobniej letnia susza przyczyniła się do rozdzielenia jednego korzenia na kilka - w poszukiwaniu wody.
Po bezpańskich psach, które nas odwiedzały, i niestety zostały wyłapane i wywiezione do schroniska, pozostały nam budy. Postanowiliśmy dać im nowe, drugie życie. Pierwsza buda po liftingu wygląda tak:
Płotek, który nieco zasłania puste doniczki, worki z ziemią i inne ogrodowe klamoty, nadal jest rozbudowywany. Teraz dostał kratki podporowe pod pnące róże.
I na koniec zdjęcie ze spaceru nad Wisłę. Można rzec, nad Wisłą bez zmian. Wody jest mało, piaszczyste wyspy ( łachy ) nadal zarastają trawami.
Tegoroczna jesienna wyprawa nad polskie morze odbyła się... w końcu sierpnia ;)
W planach było odwiedzenie portów i przystani nad Zalewem Wiślanym. Pierwszą bazę utworzyliśmy w Elblągu, na kempingu nad rzeką.
W Elblągu czekały na nas niespodzianki. Pierwsza to taka, że trafiliśmy przypadkowo na wielki festyn w mieście.
A wśród straganów odnaleźliśmy i takie z konopiami ;)
Na głównej scenie przed katedrą do późnej nocy grały szantowe kapele.
Największą niespodzianką w Elblągu był sam Elbląg. Duże, zadbane miasto z klimatyczną starówką.
Drugiego dnia wycieczki rozpoczęliśmy odwiedzanie portów i przystani. Przystanie w Elblągu - YKP i Bryza - nie wzbudziły naszego zachwytu, nawet zdjęć nie pokazujemy. Pojechaliśmy dalej, obejrzeć most pontonowy w Nowakowie, zamykający trasę z Zalewu do portu w Elblągu. Bez wymiany tego mostu na ruchomy lub bardzo wysoki, nie ma możliwości sensownego wykorzystania drogi wodnej rzeką Elbląg.
W Nadbrzeżu, po remoncie, powstała klimatyczna, ale dobrze wyposażona przystań połączona z campingiem.
W Suchaczu przystanie zostały przejęte przez właścicieli, którzy niestety zamknęli dostęp dla zwiedzających, a w Kadynach przystań jest bardziej opuszczona od tej we Fromborku. Nie pokazujemy zdjęć. Ale w Nowej Pasłęce i w Ujściu przystanie są przebudowane, wyposażone w niezbędną infrastrukturę. I maja piękne podnoszone mosty. Pierwszy jest w Ujściu.
Drugi most jest w Nowej Pasłęce.
Po drodze i trochę przy okazji odwiedziliśmy też plaże. Najpiękniejsza z plaż jest zdecydowanie w Kadynach. Najbardziej zurbanizowana jest w Suchaczu ;)
A w katedrze ciekawostka.
Z tej części wycieczki warto jeszcze opowiedzieć o porzuconej i zaniedbanej linii kolejowej, biegnącej wzdłuż południowego brzegu Zalewu. Czasami tory biegną tuż obok wody. W Tokmicku pozostał piękny zabytkowy dworzec, we Fromborku dworzec jest nowoczesny, a pozostałych miejscowościach są przystanki z peronami. Gdyby tak uruchomić turystyczną linię, podobnie jak na północnym brzegu...
Następnego dnia pożegnaliśmy w deszczu Elbląg i przenieśliśmy się do Krynicy Morskiej, na nasz ulubiony camping przy plaży w lesie ;) I przez chwilę było słonecznie.
Ratownicy wywiesili czerwone flagi i ewakuowali się ze swych budek obserwacyjnych.
Kutry nie wypływały na połowy w silnym wietrze.
Zdjęcie wykonane jest z południowego mostu przy śluzie.
Pierwszy raz widzieliśmy też brzozy na plaży.
I nie pierwszy raz widzieliśmy na plaży tęczę ;)
W drodze do Górek Zachodnich mijaliśmy pozostałości starego mola lub falochronu. Taki morski obrazek.
Ostatniego dnia wycieczki odwiedziliśmy gdańską Starówkę.
Ale na Motławie pojawiła się nowość - most obrotowy. I to jaki !
Na koniec kilka zdjęć napisów, które widuje się raczej rzadko.
Ten znak stał na ... plaży.
A ten przy wejściu na camping.
A w Elblągu dostrzegliśmy taki napis na budynku ;)
Na początku, w trakcie i na końcu wycieczki warto posilać się w ulubionym fast foodzie wszystkich podróżników.
A serio to chcemy polecić miejsce związane z gastronomią, które wydaje się odkryciem roku. To Bar Familijny KOS na gdańskiej Starówce. Miło, czysto, jedzenie jak u mamy ;)
Na koniec zagadka: co to jest?