Kawa i tort ;)
sobota, 25 kwietnia 2026
wtorek, 14 kwietnia 2026
Wielkanoc 2026
Z tradycyjną święconką udaliśmy sie do lokalnego, wiejskiego kościoła. Nabralismy podejrzeń, że zupełnie nie trafiliśmy na dzień i godzinę...pusto jakoś było.
Czy ktoś rozpozna nasz koszyczek????
Na pierwszy świąteczny spacer wybraliśmy sie do Nowego Miasta, na rozpoznanie fajnego akwenu, który kilka razy mijalismy przejeżdżając obok samochodem.
Całą masę wody kilkukilometrowego zalewu trzyma taki niewielki jaz.
I jeszcze taki smaczek: nad rzeką Soną przebiega taki zabytkowy, żelazno-drewniany most.
Drugi świąteczny spacer poprowdził nas nad Wisłę. Wiało bardzo mocno, na grzbietach fal pojawiały sie białe grzywki. O biwakowaniu na brzegu mozna było tylko pomarzyć.
Na koniec zagadka: co to jest?
wtorek, 31 marca 2026
Wiosna w natarciu
Przyroda budzi się do życia. Na farmie zakwitły krokusy.
Dokładamy starań, żeby przyjęła się na nowym gruncie i pięknie rosła.
Prace przy układaniu wełny trwają. Przestawiliśmy rusztowanie na schodach, Widok z dołu.
I widok z góry.
poniedziałek, 23 marca 2026
Pierwszy dzień wiosny
Pierwszy dzień wiosny do najcieplejszych nie należał. Było zimno i wietrznie. Ale w ogródku rozpoczęliśmy wysiewy. Na pierwszy ogień poszła rzodkiewka. Szybko kiełkuje i rośnie. I nie boi się nocnych przymrozków ;)
Na poddaszu kontynuowaliśmy układanie pierwszej warstwy izolacji termicznej. Na schodach postawiliśmy rusztowanie. Widok od dołu.
I widok od góry. BHP może nie do końca spełnione, ale na razie nikt nie spadł ;)
Przed układaniem wełny najpierw ocieplamy wieniec, montujemy siatkę przeciw kunom i rozciągamy snurki gwarantujące szczelinę wentylacyjną.
Wełna zamontowana między krokwiami, widoczna szczelina wentylacyjna. Czy ktoś wie, jak napina się sznurki szczeliny wentylacyjnej?
Na parterze planujemy zamontować tymczasowy brodzik. A jak brodzik to woda. I żeby ta woda nie wsiąkała w posadzkę, zabezpieczyliśmy powierzchnię izolacją przeciwwilgociową.
piątek, 20 marca 2026
Cieplej, cieplej, za ciepło ???
Zrobiło się bardzo ciepło. Pszczoły murarki zupełnie zdezorientowane zaczęły wygryzać się z kokonów. Latają biedactwa w poszukiwaniu pokarmu i... przyszliśmy im z pomocą. W lokalnym supermarkecie zakupiliśmy bratki ;) Czy pszczoły przetrwają?
Rośliny też poczuły wiosnę. Na foto czosnek ozdobny.
A w skrzynkach / grządkach pokazał się czosnek spożywczy.
Na poddaszu kontynuacja prac ociepleniowych. Rury wentylacyjne z kuchni zostały przedłużone i ułożone na połaci.
poniedziałek, 9 marca 2026
WIOSNA ;)
Powoli wracamy. Wraz z ociepleniem pojawiliśmy sie po długiej przerwie na farmie. Świerkowy Skrzat dostał nowe przebranie - teraz występuje w płaszczu z miskantów gigantów. Też jest pięknie ;)
Drobne prace przeprowadziliśmy na poddaszu. Do kanałów wentylacyjnych z kuchni podpieliśmy flexy, połać dachową zaizolowaliśmy matą AluTerm. W nadziei, że brak wełny w miejscu, gdzie przebiegają rury, zostanie zastąpiony super izolacją. Pożyjemy, zobaczymy.
I obserwacja polityczna, można powiedzieć. Nasz sąsiad tak przejął się przemówieniem Czarnka ( OZE SROZE ), że natychmiast dał w komin ;)
sobota, 13 września 2025
Nadmorze 2025
Powracamy po długiej nieobecności. Dziś przedstawiamy relację z wyprawy nad polskie morze na przełomie sierpnia i września.
Rozpoczęliśmy od Sopotu. Mieliśmy zamiar nocować w tym samym miejscu, w którym witaliśmy Nowy Rok 2025. I nic z tego. W końcówce wakacji kempingi w Sopocie nadal były zapełnione po brzegi. Ledwo, ledwo zmieściliśmy się na skrawku trawnika przy bramie ;)
Na poprzednim zdjęciu jest Sopot w nowym wydaniu. Zaskoczyły nas palmy nad Bałtykiem. Nie trzeba jechać daleko nad Śródziemne, żeby poleżeć na plaży w cieniu palm ;)
Na zdjęciu poniżej dobrze znane wszystkim Sopockie Molo z innej perspektywy.
Drugi nocleg mieliśmy w przystani w Pucku. Odwiedzaliśmy kolegę, który prowadzi rejsy po Zatoce dla seniorów. Było spotkanie na pokładzie i piwo w nocy na plaży. PG żałuj, że nie przyjechałeś.
Tak nocowaliśmy. Po lewej w głębi jacht kolegi, po prawej nasz Toffik.
Następny przystanek to Hel. Spędziliśmy dwie noce w HelCampie. Głównie ze względu na D-Day Hel. To rekonstrukcja lądowania aliantów na plaży w Normandii w 1944 roku. To już po raz 19 amerykańscy rangersi zdobywali plażę Omaha. W pokazie brały idział czołgi, wozy opancerzone, armaty a nawet samolot z epoki - Spitfire.
A po bitwie była parada zwycięzców. Przez 2 godziny uliczkami Helu jechały czołgi, transportery, willysy, motocykle. I te alianckie i te niemieckie.
Następny nocleg mieliśmy we Władysławowie. Po wielu latach prób udało się nam "upolować" miejsce na klifie.
Taki widok mieliśmy z sypialni ;)
Na plaży we Władysławowie zaobserwowaliśmy ciekawe zjawisko - mgłę kondensacyjną. Tak to wyglądało na plaży.
Następny nocleg to Karwia. Pojechaliśmy do Karwi, żeby spłynąć rzeczką Czarna Woda do morza, a zostaliśmy tam na dwa dni. Karwia po sezonie jest zupełnie inną miejscowością niż zatłoczona Karwia w sezonie. Polecamy Karwię we wrześniu ;)
Jest taki kemping nad polskim morzem, gdzie jesteśmy witani jak dobrzy znajomi i czujemy się jak w domu. To Łeba. Nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności pospacerowania po dobrze znanych uliczkach, po porcie i po przystani jachtowej. Na foto zachód słońca nad falochronami w Łebie.
Ostatni już, ale dwudniowy przystanek, mieliśmy w Jarosławcu. Wcześniej nigdy tam nie byliśmy, a chęci odwiedzenia tej miejscowości nabraliśmy po przeczytaniu informacji o tym, że plaża w Jarosławcu to polski Dubaj. Może z tym Dubajem to przesad, ale faktycznie plaża jest znakomita. Jest szeroka na około 300 m i ma pięć wielkich basenów otoczonych falochronami. Na foto zachód słońca widziany z wysokiego klifu i jeden z basenów.
Dwa dni poznawaliśmy zakątki Jarosławca. Poznaliśmy plażę, deptaki i przystań rybacką.
Drugiego dnia czekaliśmy na zachód słońca na plaży, ale pojawiły się chmury i taki raczej mało udany ten zachód był ;)
Na koniec dwa zdjęcia. Pierwsze to domek na klifie, Domek Marzenie.
Drugie foto to polecajka. W Helu zjedliśmy obiad "jak u mamy". Polecamy !













































