Takie maleństwa pokonały Bałtyk. Długość 2,30 m !! Gratulacje dla sterników.
Ciekawy projekt. Próba opłynięcia Ziemi bez zawijania do portów w 150 dni. Trzymamy kciuki.
Żaglówki na targach są tak duże, że trudno je fotografować. Na zdjęciu Cobra, od dołu ;).
A tu nowy produkt Delphi - bez szans na foto...
W całości zmieścił się katamaran, tylko że był w stanie złożonym do transportu ;)
Okrągła motorówka. Podobno dobrze pływa.
Jakieś 30 lat temu po Mazurach pływało kilka żaglówek z takimi kadłubami. Nie odnosiły sukcesów.
Fajne gadżety.
I samolot. Siła nośna na skrzydłach powstaje tak samo jak na żaglach.
To było chyba najlepsze : wanna sześcioosobowa z telewizorem. Kto to kupuje?
Żeglarska moda. Zawsze w paski.
Bezpieczeństwo przede wszystkim ;)
Obrazy o tematyce marynistycznej. Tworzone w bardzo oryginalny sposób. I sam twórca, który jest fajnym gościem ;)
Na koniec zagadka. Co to jest i ... gdzie prawdopodobnie będzie produkowany ?
Poziom wody w Wiśle waha się w granicach stanów średnich, i stale podmywa brzeg. Nasz brzeg.
Jesienią zeszłego roku znaleźliśmy krzaczek bzu czarnego, który wiosną chcieliśmy przenieść na farmę. Działania musieliśmy przyspieszyć, bo nagle okazało się, że korzenie bzu dosłownie wiszą w powietrzu.
Po wykopaniu korzeni pojawiła się dziura do samej Wisły ;)
Krzaczek znalazł nowe, bezpieczne miejsce na farmie.
Operację sadzenia bzu czarnego na farmie Bolek obserwowała z budy.
Pochłaniacze wilgoci postawione w przyczepie jesienią złapały w pułapkę sporo wody. Z obu wylaliśmy po około 0,5 litra wody.
W ramach przygotowań do wiosennej eskapady testowaliśmy małą nagrzewnicę samochodową. Przy mało sprzyjających warunkach zewnętrznych ( -2 C ) dało się w środku wytrzymać. Ale szału nagrzewnica nie robi...
Na koniec zagadka. Na wypalonych łąkach znaleźliśmy wiele takich kopczyków. Jak myślicie, co to jest ?
Na starorzeczach znowu pojawił się lód.
Jak co roku wypalane są nadwiślańskie łąki. Giną w ogniu drobne zwierzęta, a bażanty muszą uciekać ze swych kryjówek na tereny wolne od ognia. A tam może być niebezpiecznie: psy, myśliwi etc...
Po kilku ciepłych dniach pojawiły się liście tulipanów.
I pąki bzów ;)
Gałęzie i drobne krzaczki wycięte w zeszłym tygodniu zmieliliśmy w młynku elektrycznym.
W trakcie rozbiórki drewnianego magazynku ( to jeszcze pozostałość po poprzednim właścicielu farmy ) znaleźliśmy uszkodzone domki szerszeni. I myszkę, która przerażona uciekła i nie udało się zrobić jej zdjęcia. Myszka pod podłogą w magazynku miała przytulną i dobrze zaprowiantowaną norkę ;)
Na co czekają wróbelki ?
Weekend w zapowiedziach meteorologów miał być słoneczny i ciepły. I taki był na południu Polski. U nas na Mazowszu było raczej mgliście i umiarkowanie ciepło. Ale w powietrzu czuć już wiosnę.
Przybywa wody w Wiśle. Betonowe płyty slipu podmywane są przez coraz szybciej płynącą wodę.
Na farmie pojawiły się pierwsze zielone !!! rośliny. Na zdjęciu truskawka.
W jednej z donic wyrasta ... no właśnie, nie pamiętamy, co tam wsadziliśmy ;)
Drewno przygotowane do palenia ognisk w sezonie letnim. Damy popalić ;)
Odnaleźliśmy kilka skorupek z orzeszków ziemnych. Wygląda na to, że orzeszki były konsumowane w pobliżu miejsca wystawienia. I zjadły je raczej ptaki a nie wiewiórki...
Na koniec zagadka: co to jest?
Pomimo kilkudniowego ocieplenia starorzecza nadal pokryte są lodem. Wytrzymałość takiego "ciepłego" lodu jest niewielka, nawet Bandito wyczuwa niebezpieczeństwo i na lód nie wchodzi.
W trakcie spaceru spotkaliśmy świeże ślady działalności bobrów.
Korzystając z dobrej pogody bobry prowadzą wycinkę na brzegu. Następnie wciągają świeże gałęzie do podwodnych spiżarni.
Niestety, nie wszyscy lubią zwierzęta. Znaleźliśmy martwego bobra z widocznymi dziurami w ciele, najprawdopodobniej po pociskach.
A na farmie wiosna ;) Widoczne są już pąki na krzaczkach borówki amerykańskiej.
W donicach wychodzą z ziemi pędy tulipanów i szafirków.
Wieczorne ognisko pod czujnym okiem Bolka ;) ( pilnuje ognia w lewym górnym rogu )
Przyszło chwilowe ocieplenie, w dzień do +8 C. W słońcu było jeszcze cieplej !!!
Zima jeszcze się nie skończyła a slip już jest poważnie uszkodzony. Jeśli potwierdzą się prognozy mówiące o wiosennej powodzi to nie będzie co naprawiać.
Na nadwiślańskich łąkach roztopił się śnieg i lód. Woda nie wsiąka, bo grunt nadal jest zamarznięty. I robi się wielkie błoto ;).
Na farmie jest podobnie - woda nie wsiąka w zamarznięty grunt. Ale zamiast błota robią się jeziora... bez kaloszy nie ma ruchu ;)
Niestety, w pobliżu karmnika znaleźliśmy takie oto pozostałości bażanciej kury. Czy to ślady po uczcie żbika, którego ślady na śniegu widzieliśmy 2 tygodnie temu?
Lody ;)
Orzeszki pozostawione w zeszłym tygodniu zostały skonsumowane. Śladowa ilość skorupek świadczy chyba o tym, że wiewiórki zabierały orzeszki w całości do swoich kryjówek.
A u Babci świąteczna choinka wypuściła młode pędy !