Pięknie chmurzy się nad Wisłą. I nadal nic z tego nie wynika. Nad naszą farmą nie padało od dwóch miesięcy.
W naszej lokalnej przystani pychówek pojawiła się "prawdziwa" motorówka ;)
Konstrukcja skrzyń na warzywa umożliwia magazynowanie wody. Dzięki temu warzywa pięknie rosną pomimo braku opadów i podlewania tylko jeden raz w tygodniu.
Dynie Hokkaido. ;)
Ogórki posadzone w donicy pną się po ogrodzeniu i zaczęły owocować.
Rano zebrano ;)
Wielkie zaskoczenie: mieczyki, które dostaliśmy na Targach w Nadarzynie zakwitły !
Kociołek wegetariański przygotowany do pieczenia.
Ze względu na podmuchy wiatru, kociołek ogrzewaliśmy w bębnie od pralki. To świetne usprawnienie: wiatr nie wydmuchiwał ciepła spod kociołka i zmniejszyliśmy zagrożenie zaprószenia ognia. I pachniało wspaniale.
Ciemność, ciemność widzę ...
W okolicy naszej wsi deszcz nie padał już od czterech tygodni.
Grządki urządzone w nadstawkach do palet łatwo nawadniać i utrzymywać odpowiednią wilgotność gleby.
Pierwsze zbiory : kabaczek i cukinie ;)
Pojawiły się pierwsze pomidory.
Upalny weekend kończymy w przystani wiślanych pychówek.
Koniec upalnego dnia nad Wisłą.
Zmierzch oglądany z okna przyczepy.
Nasze uprawy w nadstawkach paletowych dobrze znoszą upał i brak deszczu.
Pojawiły się pierwsze cukinie.
I pierwsze małe ogórki.
W upalny weekend prowadzone były prace stolarsko-lakiernicze.
W upalną sobotę podgrzewaliśmy atmosferę warząc strawę w kociołku w ognisku ;)
Energia elektryczna wreszcie dotarła do farmy ! Trzy świecące diody po prawej stronie wskazują na dotarcie energii w postaci trzech faz ;) ;)
Niebo jest zachmurzone, zaczyna wiać porywisty wiatr, słychać odległe grzmoty i ...nic. Nadal nie ma burzy i nie pada. I jest gorąco jak w piekarniku.
Wieczorem mieliśmy taki widok z okna przyczepy ;)
Kabaczki i sałaty pięknie rosną w skrzynkach - nadstawkach paletowych.
Eksperymentalnie posialiśmy tytoń ( dolna skrzynka ). Wiemy, że to już za późno i nie ma szans na zbiory, ale sprawdzimy, czy nasiona które posiadamy mają moc i wykiełkują.
W górnej skrzynce posiane są nasiona bambusa. Może wyrośnie nam bambusowy las z misiami panda?
A w misce w lewym górnym rogu zdjęcia widoczne są wiśnie z naszego sadu. Pierwsze zbiory!!
Na ruszcie piekliśmy cukinię, sery i fasolkę szparagową z papryką, oliwą i przyprawami. Efekt końcowy był świetny ;)
Z farmy odjechała na lawecie przyczepa campingowa, która służyła poprzednim właścicielom.
Po burzowej sobocie przyszła fantastyczna, słoneczna i ciepła niedziela.
Pomimo niskiego stanu wody Wisła daje radę i nadal podmywa brzeg.
Mamy nowego przyjaciela. Dotąd bardzo nieufny, trzymał się w pewnej odległości. Od czasu, kiedy Bolek się oszczeniła i rzadziej nas odwiedza, czarny bezdomny piesek jest cały czas z nami. Dostał oficjalne imię Bandito, ja wolę swojskie Czaruś ;)
Zupełnie przypadkowo ( po zapachu ;) ) odkryliśmy na farmie piękny krzak jaśminu.
Wycięliśmy kilka krzaków i taki oto widok nam się ukazał.
Ze starego sadu zostało kilka drzew. W zeszłym roku praktycznie nie miały owoców. Teraz zauważyliśmy wiele wiśni i okryliśmy całe drzewko siatką - zabezpieczeniem przed szpakami.
Zielnik w starej skrzynce narzędziowej. Czy ktoś poznaje, jakie zioła posadziliśmy?
Nad Wisłą przesuwają się burzowe chmury. Nadchodzi majowa burza.
Podczas spaceru nazbieraliśmy cały koszyk kwiatów bzu czarnego. I mamy dylemat: zrobić syrop dla zdrowotności czy wino dla przyjemności ?
Nasze grządki podniesione z nadstawek paletowych zapełniliśmy sałatą, porami, selerami i kabaczkami ;)