piątek, 28 maja 2021

Deszcz pada tylko w weekend...


 Przez cały tydzień jest ciepło i sucho. A w weekend zaczyna padać ;) Ma to swoje zalety - rośliny maja wodę niezbędną do życia i mimo chłodnych nocy zaczynają się rozwijać. 

Na zdjęciu przyrosty na naszym ulubionym świerku.















W deszczu i znoju dzielnie pracują pszczoły murarki. Zamurowały prawie wszystkie trzcinowe rurki.















W tym sezonie ogrodniczym prowadzimy uprawę współrzędną, czyli łączymy w skrzynkach różne rośliny, które ze sobą "współpracują" i lubią swoje towarzystwo.

Na zdjęciu poniżej pomidory i cukinie.















Wszystkie rzodkiewki urosły w tym samym czasie. Do Warszawy zabraliśmy wielki zbiór ;)















W tak zwanym międzyczasie przeprawialiśmy się przez Wisłę promem. Taką przygodę polecamy absolutnie wszystkim ;) ;)















W okolicach naszej farmy pojawiły się takie tablice. Zrobiło się niebezpiecznie...



czwartek, 20 maja 2021

Zimna Zośka i co dalej?

 Przyszła Zimna Zośka, ale nie było jakiejś specjalnej zmiany w pogodzie. Było tak samo zimno i tak samo wiał chłodny wiatr na zmianę z deszczem. Wegetacja roślin w tym roku jest mocno opóźniona, widać to na ledwo co kwitnących jabłoniach w okolicznych sadach. W poprzednich latach sady zakwitały w okolicy 1 maja.















Niespodziankę zrobiła magnolia, którą dostaliśmy wczesną wiosną. Słabo, ale zakwitła. W pięknym kolorze purpurowym ;)















Stały punkt weekendowego programu to spacer wzdłuż Wisły. Poziom wody w rzece powoli się obniża, ale nie wynurzyły się jeszcze piaszczyste wyspy.















A nad Wisłą nazbieraliśmy wiaderko mniszka lekarskiego i będziemy robić syrop  ;)















Nasz ogródek jeszcze nie jest cały obsiany i obsadzony, ale już coś w nim rośnie. Na próbę posadziliśmy nawet 6 pomidorków - może nie zmarzną?















Zdecydowanie najlepiej rośnie rzodkiewka ;)















A to zbiory z tego weekendu zabrane do domu: rzodkiewka, szczypiorek, rabarbar i liście mięty.















Na koniec zagadki. Co to jest?















I druga zagadka: co to jest? 

Podpowiedź: nie jest to kalafior ;)



czwartek, 13 maja 2021

Wiosenny spacer

 W weekend pogoda nadal była mało wiosenna. Wiał zimny wiatr, chmury co jakiś czas zakrywały słońce. Ale jak już słońce wyszło zza chmur to było pięknie. Wtedy pogoda zachęcała do spaceru.















Powędrowaliśmy wzdłuż lokalnej drogi. Po zeszłotygodniowych opadach droga była rynną pełną błota. Na opadach skorzystały kwiaty i trawy. Łąki prezentowały się wiosennie ;)















Na brzegach starorzeczy pojawiły się dorodne kaczeńce.















Miłym dla oka obrazkiem są drzewa, które dopiero co rozpoczęły wegetację. Jeszcze nie są pokryte zielonymi liśćmi, ale już nie są szaro bure.















Na Małym Starorzeczu pojawiła się para łabędzi. Może założą w naszej okolicy gniazdo?















W trakcie spaceru zauważyliśmy, że woda w starorzeczach obniżyła się o około 80 cm. I to w przeciągu kilku dni, bo na brzegach jest jeszcze mokre błoto. Idąc wzdłuż brzegu znaleźliśmy przyczynę  - ktoś dość brutalnie rozebrał bobrzą tamę. 















Oprócz zniszczonej bobrzej tamy, na brzegach starorzeczy znaleźliśmy wiele śladów działalności okolicznej ludności. Na zdjęciu poniżej gruz i papa.















Ale to był dopiero początek. Na zdjęciu poniżej gruz z remontu i śmieci ogólne.















I najsłabsza sytuacja - śmieci w wodzie. Masa butelek, puszek, cegieł i co tam tylko było do wyrzucenia...















Z naszego spaceru pozostał niesmak. Z jednej strony piękne wiosenne widoki a z drugiej katastrofa śmieciowa.

Dla poprawy nastroju wzięliśmy się za prace ogrodnicze. W tym sezonie ziemniaki posadziliśmy klasycznie w ziemi, słoma pozostała jako cienka ściółka, utrzymująca wilgoć w glebie.















Na koniec chwalimy się. Na zdjęciu przedstawiamy pigwowca naszego własnego chowu. Trzyletnia roślina pięknie zakwitła, i jeśli nasze murarki nie będą leniuchowały, to jesienią zbierzemy pierwsze owoce ;)



czwartek, 6 maja 2021

Najzimniejsza majówka w XXI w.

 Było zimno. I padało. Przed majówką przewidywano nawet 30 C - po 10 C na każdy z trzech dni ;). Wydaje się, że prognozy były przesadzone. Na plus przesadzone, niestety.
















Pomimo złych warunków pogodowych młoda załoga zdecydowała się na wiślana wycieczkę. Załadowaliśmy canoe na dach i pojechaliśmy w górę Wisły.















Na coronovirusową majówkę nad Wisłę przyjechało sporo turystów. Na zdjęciu na pierwszym planie widać canoe, ale na drugim planie, na brzegu, widać zdesperowanych ludzi, chcących nawet w mało sprzyjających okolicznościach przyrody pobyć poza czterema ścianami mieszkania ;)
















A załoga zapakowała kanapki i herbatę z sokiem malinowym, ścisnęła w dłoniach pagaje i popłynęła. W deszczu i chłodzie. I tak szybko płynęła, że aż popłynęła zbyt daleko, omijając po drodze nasz brzeg. I musieli wracać pod prąd ;) ;)















Nie tylko na wodzie trwała majówka. Trwała też w ogródku. W tym sezonie postanowiliśmy część sadzonek zakupić u lokalnego producenta. Lokalny producent wcześniej specjalizował się w sadzonkach kwiatów, i nadal tunele foliowe z kwiatami robią wrażenie.















A tak wyglądają dopiero co posadzone selery.















Na koniec zagadka dla tych, którzy dobrze słuchali i pamiętają ;)

Uruchomiliśmy pierwszy raz w tym sezonie walizkowego grilla. Czy pamiętacie, kto jest producentem tego konkretnego egzemplarza? I ile ten grill ma lat?













piątek, 30 kwietnia 2021

Coraz więcej wiosny

Prognozy pogody na weekend mówiły o chłodzie i przelotnych opadach. A było całkiem przyjemnie. Było trochę słońca i nie padało.

























Do prac ogrodniczych zakupiliśmy torf wymieszany z przekompostowanym podłożem pieczarkowym i małą domieszką gliny. Takiego wynalazku jeszcze nie stosowaliśmy. Zobaczymy, jakie będą plony ;)

























Nauczeni doświadczeniem, ziemię ogrodową i nawóz przechowujemy teraz na plandekach i przykrywamy foliami. "Żeby azot nie uciekał"  ;)

























Po rozładunku nawozu najbardziej zmęczone były psy.

























Skorzystaliśmy z tej niespodziewanie dobrej pogody i rozpaliliśmy ognisko. Pierwsze znaczące ognisko w tym sezonie.

























A na ruszcie, oprócz tradycyjnych kiełbasek i mniej tradycyjnych kaszanek wegetariańskich, były tradycyjne polskie szparagi.

























I jeszcze bardziej tradycyjne i bardziej powszechne ziemniaki. 


























Był tradycyjny tort ;), byli super goście i ekstra prezenty.

























A na zakończenie był tradycyjny spacer nad Wisłę.

























W sąsiedniej wiosce znaleźliśmy slip w bardzo dobrym stanie. Po całkowitej klęsce "naszego" slipu, być może będzie to jedyna możliwość wodowania dużych łodzi w okolicy.

























Czy pamiętacie konkurs, w którym prosiliśmy o wytypowanie, która z choinek przywiezionych na farmę z Wawy przetrwa do jesieni?
Sprawa się częściowo sama wyjaśniła - pozostała już tylko jedna w miarę "żywa" choinka. Konkurs uznajemy za przerwany/zakończony ;)

























I na koniec weekendu zagadki ;)
Pierwsza łatwa na rozgrzewkę. Co to za roślina?

























Zagadka druga jest tylko trochę trudniejsza. Co to za kwiaty?

























I na koniec zagadka dla znawców okolic naszej farmy. Co to za zwierzęta i gdzie one się pasą?
























wtorek, 20 kwietnia 2021

Kwiecień plecień

 Sprawdziło się ludowe powiedzenie "kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy trochę lata". Weekend był zimowo letni. Niestety, na farmę trzeba było pojechać w tej części zimowej.

W sobotę rano otwieramy lodówkę, a tam gęsto od pszczół. W nocy biedactwa zaczęły wygryzać się z kokonów. Po wyłapaniu z lodówki ( i trochę z mieszkania całego, bo jednak powylatywały spryciary ) pojechały na farmę.















Pszczoły zostały zainstalowane w pojemniku pod domkiem z rurkami trzcinowymi, czyli nowymi tunelami do składania jaj. Mało kwiatów kwitnie na farmie, pszczoły mogą mieć problem ze znalezieniem pokarmu. Ale na początku to one i tak ciągle się nawzajem zapylają ;) ;)















Na farmie było zimowo - ale jakieś drobne oznaki wiosny już widać. Na zdjęciu pierwsze, jeszcze malutkie, liście na dereniach.















Korzystając ze złej pogody ( kiedy i tak na farmie można tylko kawę pić ;)  ) pojechaliśmy poszukać charakterystycznych punktów, które znajdują się w ujściu rzeczki Wilgi do Wisły. Potrzebny nam był widoczny z wody punkt nawigacyjny dla załóg płynących canoe, tak żeby załoga wiedziała, gdzie wpłynąć w starorzecza.
















I uwaga, uwaga. Okazało się, że jest, i to bardzo charakterystyczny punkt nawigacyjny. Dokładnie w miejscu, gdzie wody Wilgi mieszają się z wodami Wisły, nad wodą przebiega linia wysokiego napięcia. Słupy energetyczne, stojące na brzegach Wisły, widoczne są z daleka. I trudno ich nie zauważyć.



















A w niedzielę pogoda była już zupełnie inna - lato po prostu. Przenieśliśmy sadzonki pomidorów do foliowego namiotu na balkonie.















Korzystając z wakacyjnej pogody wybraliśmy się na rowerową przejażdżkę ;)















W trakcie wycieczki spotkaliśmy wędkarza, który nielegalnie złowił szczupaka. Okres ochronny trwa do 1 maja, a tu już taki połów.















Na koniec zagadki. Najpierw łatwa, przyrodnicza. Jaką roślinę przedstawiamy na zdjęciu poniżej.















Zagadka druga jest przyrodniczo-artystyczna. Gdzie w Warszawie jest taka fajna rzeźba?