Sprawdziło się ludowe powiedzenie "kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy trochę lata". Weekend był zimowo letni. Niestety, na farmę trzeba było pojechać w tej części zimowej.
W sobotę rano otwieramy lodówkę, a tam gęsto od pszczół. W nocy biedactwa zaczęły wygryzać się z kokonów. Po wyłapaniu z lodówki ( i trochę z mieszkania całego, bo jednak powylatywały spryciary ) pojechały na farmę.
Pszczoły zostały zainstalowane w pojemniku pod domkiem z rurkami trzcinowymi, czyli nowymi tunelami do składania jaj. Mało kwiatów kwitnie na farmie, pszczoły mogą mieć problem ze znalezieniem pokarmu. Ale na początku to one i tak ciągle się nawzajem zapylają ;) ;)
Na farmie było zimowo - ale jakieś drobne oznaki wiosny już widać. Na zdjęciu pierwsze, jeszcze malutkie, liście na dereniach.
Korzystając ze złej pogody ( kiedy i tak na farmie można tylko kawę pić ;) ) pojechaliśmy poszukać charakterystycznych punktów, które znajdują się w ujściu rzeczki Wilgi do Wisły. Potrzebny nam był widoczny z wody punkt nawigacyjny dla załóg płynących canoe, tak żeby załoga wiedziała, gdzie wpłynąć w starorzecza.
I uwaga, uwaga. Okazało się, że jest, i to bardzo charakterystyczny punkt nawigacyjny. Dokładnie w miejscu, gdzie wody Wilgi mieszają się z wodami Wisły, nad wodą przebiega linia wysokiego napięcia. Słupy energetyczne, stojące na brzegach Wisły, widoczne są z daleka. I trudno ich nie zauważyć.
A w niedzielę pogoda była już zupełnie inna - lato po prostu. Przenieśliśmy sadzonki pomidorów do foliowego namiotu na balkonie.
Korzystając z wakacyjnej pogody wybraliśmy się na rowerową przejażdżkę ;)
W trakcie wycieczki spotkaliśmy wędkarza, który nielegalnie złowił szczupaka. Okres ochronny trwa do 1 maja, a tu już taki połów.
Na koniec zagadki. Najpierw łatwa, przyrodnicza. Jaką roślinę przedstawiamy na zdjęciu poniżej.
Zagadka druga jest przyrodniczo-artystyczna. Gdzie w Warszawie jest taka fajna rzeźba?