środa, 15 sierpnia 2018

Powrót nad Wisłę





















Nadwiślańskie łąki przed zachodem słońca.




Zachód słońca. Prawie jak na Mazurach.



W czasie naszej nieobecności jedna z pychówek miała poważne zderzenie z pniem płynącym w nurcie Wisły. Uszkodzeniu uległa pawęż i ławki. Na zdjęciu już naprawiona łódka - to ta pierwsza z lewej.



Bolek i Bandito czekały na nas i razem poszliśmy na spacer nad wodę.



Dzikie grusze na łąkach obficie zaowocowały.



Całkiem dobrze przetrwały rośliny w naszym ogródku. Na zdjęciu żółte pomidory.



Pomidorki koktajlowe.



Cukinie miały za mało wody, liście zwiędły ale owoce urosły.



Niepozorny krzaczek pigwy ma wiele owoców.



Uratowane jesienią krzewy jeżyny odwdzięczają się słodkimi owocami.



Tyle nazbieraliśmy ;)



Nasz powrót na wieś zbiegł się w czasie z odpustem w lokalnej parafii.























Dużo straganów i mało zwiedzających. Klimat jarmarku robiły balony ;)

czwartek, 9 sierpnia 2018

Mazury

Zachód słońca nad Tałtowiskiem. 



 Na Mojej Małej liny nadal są klarowane w tradycyjny sposób.
























Mikołajki.




Trudno znaleźć wolne miejsce przy pomoście.



Na festiwalu szantowym w Mikołajkach byliśmy po raz 40 !!!



Chopin przy kei w Mikołajkach.



Tylko jedną noc spędziliśmy w przystani. Pozostałe noclegi mieliśmy w pięknych okolicznościach przyrody. Na zdjęciu Bełdany.























Tałty.



 Boczne. Na tym biwaku zamontowane były fajne ruszty do pieczenia nad ogniskiem.
























Nidzkie.




Jezioro Szymoneckie. Na środku jeziora znajduje się restauracja rybna i wędzarnia a wokół parkuje mnóstwo motorówek i żaglówek.




W tym sezonie praktycznie wszystkie posiłki przygotowywaliśmy nad ogniskiem.



Udało się nawet zrobić pulpeciki wegetariańskie 



I pyszne burgery.



A to taki "domowy" obiad: pieczone ziemniaki, kotlety sojowe jak schabowe i mizeria.



W przygotowywaniu posiłków nad ogniskiem pomagała patelnia grilowa. Piekliśmy na niej placki do pity i do burgerów.




Grilowanie warzyw.




 Czasami przychodziła burza i padał deszcz. Na szczęście rzadko. ;)







































Czasami odbywaliśmy piesze wycieczki. Po napoje.
























Kochaj Mazury. Nie śmieć, nie rycz, nie sraj. 

poniedziałek, 9 lipca 2018

Lato w pełni

Pięknie chmurzy się nad Wisłą. I nadal nic z tego nie wynika. Nad naszą farmą nie padało od dwóch miesięcy.




W naszej lokalnej przystani pychówek pojawiła się "prawdziwa" motorówka ;)



Konstrukcja  skrzyń na warzywa umożliwia magazynowanie wody. Dzięki temu warzywa pięknie rosną pomimo braku opadów i podlewania tylko jeden raz w tygodniu.




Dynie  Hokkaido. ;)





 Ogórki posadzone w donicy pną się po ogrodzeniu i zaczęły owocować.




Rano zebrano ;)



Wielkie zaskoczenie: mieczyki, które dostaliśmy na Targach w Nadarzynie zakwitły !




Kociołek wegetariański przygotowany do pieczenia.























Ze względu na podmuchy wiatru, kociołek ogrzewaliśmy w bębnie od pralki. To świetne usprawnienie: wiatr nie wydmuchiwał ciepła spod kociołka i zmniejszyliśmy zagrożenie zaprószenia ognia. I pachniało wspaniale.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Susza

 W okolicy naszej wsi deszcz nie padał już od czterech tygodni.



 Grządki urządzone w nadstawkach do palet łatwo nawadniać i utrzymywać odpowiednią wilgotność gleby.



 Pierwsze zbiory : kabaczek i cukinie ;)



 Pojawiły się pierwsze pomidory.
























Upalny weekend kończymy w przystani wiślanych pychówek.

wtorek, 12 czerwca 2018

Upał

 Koniec upalnego dnia nad Wisłą.



 Zmierzch oglądany z okna przyczepy.



 Nasze uprawy w nadstawkach paletowych dobrze znoszą upał i brak deszczu.



 Pojawiły się pierwsze cukinie.



 I pierwsze małe ogórki.



 W upalny weekend prowadzone były prace stolarsko-lakiernicze.



 W upalną sobotę podgrzewaliśmy atmosferę warząc strawę w kociołku w ognisku ;)
























Energia elektryczna wreszcie dotarła do farmy ! Trzy świecące diody po prawej stronie wskazują na dotarcie energii w postaci trzech faz ;) ;)

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Czekamy na deszcz

 Niebo jest zachmurzone, zaczyna wiać porywisty wiatr, słychać odległe grzmoty i ...nic. Nadal nie ma burzy i nie pada. I jest gorąco jak w piekarniku.




Wieczorem mieliśmy taki widok z okna przyczepy ;)



Kabaczki i sałaty pięknie rosną w skrzynkach - nadstawkach paletowych.




 Eksperymentalnie posialiśmy tytoń ( dolna skrzynka ). Wiemy, że to już za późno i nie ma szans na zbiory, ale sprawdzimy, czy nasiona które posiadamy mają moc i wykiełkują.
W górnej skrzynce posiane są nasiona bambusa. Może wyrośnie nam bambusowy las z misiami panda?
A w misce w lewym górnym rogu zdjęcia widoczne są wiśnie z naszego sadu. Pierwsze zbiory!!




 Na ruszcie piekliśmy cukinię, sery i fasolkę szparagową z papryką, oliwą i przyprawami. Efekt końcowy był świetny ;)

























Z farmy odjechała na lawecie przyczepa campingowa, która służyła poprzednim właścicielom.