Wróciliśmy na farmę po dwutygodniowych mazurskich wakacjach. Farma przetrwała, ale widać brak podlewania...
Na zdjęciu pracujący trzmiel.
Słoneczniki pięknie wyrosły i są ozdobą warzywnika. Trwają spory, czy ziarno słonecznika przeznaczyć na konsumpcję natychmiastową czy pozostawić do zimy dla sikorek ;)
Mocno wyschły kabaczki...
I ziemniaki w donicach.
Chaos i susza w pomidorach.
Z powodu suszy na drzewach owocowych i krzewach jest mało owoców. Ptaki podjadają słodkie pomidory ;)
Pomimo małej ilości wody papryka obficie owocuje.
Świetnie wyglądają owoce winorośli - tej, którą odziedziczyliśmy po poprzednich właścicielach. Trochę zadbaliśmy i oto proszę jakie są wyniki.
Za troskę wiosną odwdzięcza nam się jeżyna, takimi dużymi i słodkimi owocami.
Świetnie radzą sobie funkie posadzone w donicach pod płotem.
Zbiory z tego weekendu ;)
Podczas naszej nieobecności wichura powaliła dorodnego klona. Tuż obok przyczepy...
Na koniec zagadka. Tak się miło złożyło, że w czasie naszych odwiedzin na farmie odbywał się odpust w miejscowej parafii. Wszystko wyglądało tak samo jak rok temu, dlatego nie publikujemy zdjęć. Ale dla dociekliwych mamy zagadkę: w prawym dolnym rogu zdjęcia leży odpustowy smakołyk. Co to jest, z czego się to robi i skąd pochodzi nazwa smakołyku?
Rekordowo niskie stany wody w Wiśle. Odkąd tu przyjeżdżamy, takich płycizn nie widzieliśmy.
Ogródek nie znika, a wręcz przeciwnie - roślin przybywa. Na pierwszym planie uprawa ziemniaków w donicach ;)
Dynia Hokkaido późno wystartowała, ale rośnie w tempie ekspresowym.
Cebule tulipanów i szafirków, które przez nieuwagę ( czyli brak czasu ) dopiero teraz wykopaliśmy. Przeschną trochę do jesieni i znowu będą zakopane ...
Teoretycznie wrotycz odstrasza komary, kleszcze i mszyce. A tu proszę, stado mszyc na ... wrotyczu właśnie ;)
Zbiory z tego tygodnia. W zasadzie możemy nie robić zakupów w warzywniaku.
Na koniec zagadka: jaki iloraz inteligencji ma ktoś, kto wyrzucił te śmieci tuż nad Wisłą ?
Na początku zawsze jest słońce. Ale chmury już się gromadzą...
A potem było już normalnie: spadł deszcz.
Z mazurskich atrakcji pozostały pierogi z jagodami.
I prawdopodobnie najlepsze piwo na naszej półkuli ;)
Woda w Wiśle opada a pychówek przybywa. Pierwsza z lewej to zupełna nówka, dopiero co zwodowana.
Pierwszy czerwony pomidor !!!
Borówki amerykańskie dojrzewają stopniowo, owoce będziemy zbierać do końca wakacji.
Czarna porzeczka.
Chwalimy się zbiorem: szczypiorek, pomidory, ogórki, cukinie, papryka, kabaczek, botwinka, kalarepa, liście chrzanu, rabarbar, czarna porzeczka 0,5 l !!, agrest 1,5 l !!! i uwaga borówka amerykańska 2 l !!! Warto grzebać w ziemi żeby na koniec tyle zbierać ;)
Upał i meszki utrudniały życie. Przed meszkami chowaliśmy się pod moskitierą. Przed upałem nie było ratunku...
Meszki stały się plagą większą od komarów, szczególnie nad rzekami. Związane to jest z polepszaniem się stanu czystości rzek ( !! ). Larwy meszek rozwijają się w płynących, czystych wodach...
W ogródku na krzaczkach pojawiła się papryka.
I ogórki.
Pierwszy zbiór borówek amerykańskich i ogórków. Cukinie rosną zgodnie z planem, ociągają się kabaczki - na zdjęciu pierwszy zebrany kabaczek w tym sezonie. I liście kapusty włoskiej - zamiast wycinać małe jeszcze główki kapusty, wycięliśmy trochę liści. Na próbę ;)...
Próbujemy rozmnażać kolcowoj chiński ( goji ) przez odkład.
Krzaczki przywieźliśmy kilka lat temu z Karpacza ( ! ) i nadal rosną w donicach, bo zmieniały już kilka razy lokalizację...
Pigwowiec, który pozostał po poprzednich właścicielach, pięknie kwitnie i ma duże, stosunkowo miękkie owoce. Podjęliśmy próbę rozmnażania ;)
Zmieniliśmy sposób połączenia pompy do wody z rurą. I niestety gdzieś delikatnie zasysamy trochę powietrza. Najbardziej podejrzany jest odcinek rury ssącej oklejony na zdjęciu niebieską taśmą. Ponieważ oryginalnie ten fragment rury zanurzany jest w wodzie, to może okucie rury nie jest ( bo nie musi ) wystarczająco szczelne?
Na koniec zagadki. Pierwsza łatwa - co to za roślina?
Druga jest niewiele trudniejsza - co to jest ? ;)
Na Mazurach normalnie - upał i burza.
Ale MM została zwodowana, otaklowana i umyta. I czeka przy pomoście na nowe przygody :)
Wcześniej popracowaliśmy w tropikalnych warunkach pogodowych nad przełożeniem MM z zimowych podpór na wózek ( raczej wóz ) slipowy.
Część weekendu spędziliśmy na farmie.
Po zamontowaniu ręcznej pompy z rury na farmie popłynęła woda!
Postanowiliśmy pójść za ciosem i zakupiliśmy elektryczną pompę ogrodową. Trochę gimnastyki z podłączeniem było, ale woda napełniła wiaderka ;)
Wydaje się, że problem braku wody w wodociągu został rozwiązany.
A woda jest potrzebna na farmie, bo wiele roślin ma owoce "wodolubne". Na zdjęciu winorośl, która została po wcześniejszych właścicielach. Trochę zadbaliśmy w zeszłym roku ( czyli zdecydowanie przycięliśmy łozy ) i takie oto mamy owoce.
Nasza mini winnica dopiero jest w fazie rozruchu i na owoce będziemy musieli jeszcze poczekać kilka lat.
W lasku na farmie spotkaliśmy zwierzę "wodolubne". Też kierowało się w stronę wody...
W trakcie weekendu były dwa zbiory !!! Na zdjęciu dwa rodzaje sałaty, cukinie i pietruszka z przerywania.
Drugi zbiór był skromniejszy: liście botwinki, cukinie i cebula ;)
Na farmie kwitną kwiaty. Pierwsza i łatwiejsza zagadka zagadka brzmi: do jakiej grupy roślin należy roślina ze zdjęcia?
Zagadka nr 2. Jaka roślina tak pięknie kwitnie?
Wisła opada i odsłania piaszczyste wyspy. Wyspy pokazują się w innych miejscach niż przed przed powodzią...
Wiślana skarpa może udawać piaszczystą plażę ;)
Pierwsza próba usunięcia naniesionego drewna na slip nie powiodła się.
Na wilgotnej glinie znaleźliśmy tropy bażantów. Bażanty wracają nad Wisłę ;)
Skrzynki pełne warzyw.
Agrest. Będą obfite zbiory ;)
Ogórki rosną w donicy, która wstawiona jest do dużej miednicy. Po podlaniu woda nie ucieka do gruntu tylko stale nawilża ziemię w donicy.
A to już małe ogóreczki.
Rano zebrano. Małe buraczki z przerywania, botwinka, cukinie, sałaty, cebule, rabarbar i ... liście chrzanu do kiszenia ogórków ;)
W naszej wiosce zdarzają się coraz częstsze przerwy w dostawie wody z wodociągu. Zainteresowaliśmy się starą pompą, która została w spadku po poprzednich właścicielach. Po zdemontowaniu pompy ( bez użycia szlifierki ! ) sprawdziliśmy, że w rurze jest woda! Przywieziemy działającą pompę i spróbujemy pobierać wodę ;) ;)
Na koniec zagadka. Na zdjęciach powyżej widzimy dwie rośliny, jeszcze zbyt młode żeby trafiły na sklepowa półkę. Ale już nie takie małe, można już rozpoznać co to za rośliny. Dla ułatwienia zadam pytanie dodatkowe : jakie części tych roślin zwykle są spożywane?