wtorek, 25 sierpnia 2020

Koniec naszego końca świata

 

Lato jest nadal upalne, wody w Wiśle stale ubywa.

Dzisiaj pokazujemy Wisłę z innego miejsca niż zwykle, ponieważ na naszej łące i na naszym brzegu wyrosło namiotowo-kamperowe miasteczko! Tak, na łące za naszą bramą pojawili się biwakowicze. A myśleliśmy, że nasza farma jest na końcu świata, że nikt tu nie dotrze ( może poza wędkarzami ) i zawsze będzie cicho i spokojnie. I mamy koniec naszego końca świata ;)

Przypominam sobie, że dwa, trzy tygodnie temu, jeden z portali podróżniczych, zamieścił foto z naszej łąki i podał współrzędne geograficzne. I ludzie przyjechali. Internet to jednak potęga ;)



Pychówki szorują o dno Wisły. Tak płytko jeszcze chyba nie było.



Po zaimregnowaniu drewna ( na razie tylko jednokrotnym... ) pod dach wstawiliśmy przyczepę. Pasuje jak ulał ;)




Rozpoczęły się przygotowania na przyjęcie MM na sezon zimowy. W tym roku palety, na których staną podpory, wstępnie zostały wypoziomowane.



Nadal z przyjemnością przyglądamy się, jak dojrzewają wielkie pomidory. Jednego olbrzyma już wyhodowaliśmy, może będą następne ;)



Na koniec zagadka - co to za roślina?

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Ciepło, gorąco, pożar!

 

Las rośnie wolno, płonie szybko. Nie wszyscy o tym pamiętają. W sobotę, 500 kroków od naszej farmy, ktoś spowodował pożar w lesie. Na szczęście szybko zareagowała Straż Pożarna i skończyło się tylko na wypaleniu ściółki i drobnych krzaków na obszarze około 2000 m2. Drzewa uratowane!


Na pogorzelisku pojawiały się nowe zarzewia ognia, w niedzielę od rana przyjeżdżały wozy Straży Pożarnej. A ten dym wydobywający się ze ściółki zarejestrowaliśmy późnym popołudniem. I zawiadomiliśmy strażaków. I po chwili przyjechali z wodą ;)



Weekend spędziliśmy na impregnacji wiaty. Plan był taki, że w tym tygodniu impregnujemy drewno a w przyszłym wstawiamy wyczyszczoną przyczepę. I plan nie wypalił - zabrakło impregnatu ;) ;). Niewiele, ale jednak w przyszłym tygodniu musimy dokończyć. Więcej czasu zajmie nam pewnie zabezpieczanie folią i rozstawianie rusztowania niż sama impregnacja...



Uwaga - chwalimy się. W ogródku wyrósł nam taki malinowy gigant. Waży prawie 70 dkg !




I na koniec miała być zagadka, ale jest zbyt łatwa ;) 
W nocy nie szczekały psy. Wydało się to podejrzane, bo zwykle całą noc ujadają i nie dają spać sąsiadom. Rano zagadka została rozwiązana - psy sprawdzały, co zostało na stole po kolacji i spowodowały mała katastrofę. I tak się wystraszyły ( a może zawstydziły ? ), że głosu z siebie nie wydawały do rana.

piątek, 14 sierpnia 2020

Zapach sosnowego drewna ...

 

W nocy i nad ranem słyszeliśmy dziwne odgłosy dobiegające z dachu przyczepy. Podejrzewaliśmy, że to wiewiórki lub jakieś ptaki biegają tam i z powrotem. A tu nic z tego. Okazało się, że to sosnowe szyszki spadały na dach i trochę się toczyły, tworząc dźwięki przypominające drapanie pazurków po blasze ;)



A w ogródku wszystko rośnie i dojrzewa. Kabaczki nie mieszczą się w skrzyniach.




Podobnie cukinie - w skrzyniach mają za mało miejsca.




W ogródku rosną ciekawe okazy pomidorów. To nie jest papryka ;)




I to nie jest papryka - to pomidory ;)



A to już jest prawdziwa papryka ;)



W ostatnim tygodniu trochę majstrowaliśmy i przy wsparciu miejscowych górali wystrugaliśmy taką wiatę.



Dach od spodu wygląda tak ;) A jak pięknie pachnie sosnowe drewno...



A od góry tak oto wygląda.




A tu widać, z jaka precyzją miejscowi górale posługują się piłą łańcuchową. Konstrukcja wiaty jest złożona w całość bez użycia gwoździ i śrub. Wszystko na odpowiednie połączenia ciesielskie. 
I teraz zagadka: jak nazywa się połączenie belek widoczne na zdjęciu ?




środa, 5 sierpnia 2020

Jeszcze trochę Mazur

W sobotę odwiedziliśmy Mikołajki. Dokładnie w miejscu, gdzie stoją zaparkowane Omegi, powinna być zacumowana barka ze sceną 42 Festiwalu Piosenki Żeglarskiej. Niestety, pandemia wykluczyła imprezy masowe. To znaczy, wykluczyła zorganizowane imprezy masowe. Te niezorganizowane, czyli tłumy ludzi bez masek, spokojnie tłoczą się w każdym zakątku Mikołajek...



 Mikołajki zmieniają się.  Na lepsze !  Całkowicie nowa miejska keja ( dawna "betonka" ) oraz super nowoczesne pomosty z pełną infrastrukturą.



A w naszej przystani cicho i trochę pustawo. Widoczny na zdjęciu "cypelek" ( załoga MM wie najlepiej o co chodzi ;)  )  oblegany przez weekendowych żeglarzy.



Ten sam widok następnego dnia rano. Na tzw. "patelni" zalega jeszcze mgła.



Noc w naszej przystani. I pełnia księżyca ;)



Mazurski las.  



Młody mazurski las.



Widok z mazurskiego ;) lasu na naszą przystań. Na wodzie, pod żaglami, zaprzyjaźniona łódka. Czy ktoś potrafi ją rozpoznać ?



Najlepsze na świecie pierogi z mazurskich jagód. Wiadomo gdzie.























A tymczasem na farmie rośnie mały MELON !

wtorek, 28 lipca 2020

Powrót na farmę

Niespodziewanie okazało się, że to już dwusetny post. Taka trochę okrągła rocznica. ;) Zaczynając opowieść o naszych przygodach na farmie nawet nie pomyśleliśmy, że do dwusetnego postu dotrwamy. Ale dotrwaliśmy. Głównie dzięki Wam, drodzy Czytelnicy i Komentatorzy. Dzięki Wam wiemy, że warto zrobić zdjęcie i wkleić je do bloga, bo ktoś to później przeczyta, przemyśli, skomentuje. Może sam zacznie uprawę warzyw albo będzie dokarmiał ptaki? Dziękujemy. I zostańcie z nami ;)

  Po powrocie na farmę pierwsze kroki skierowaliśmy nad wodę ;) Poziom wody w Wiśle utrzymuje się w stanach średnich. Po niedawnej powodzi zmienił się układ piaszczystych wysepek. Może w przyszłym tygodniu spenetrujemy nowe lądy?



A na farmie przyjemne zaskoczenia. Po pierwsze pojawiły się ogórki.



Po drugie dojrzewają pomidorki koktajlowe.



A po trzecie... MAMY ARBUZA !! Jest jeszcze mały, ale z pewnością urośnie.



Zakwitły, a nawet już przekwitły, funkie.



Zbiór cebuli. Suszymy w przewiewnym miejscu.



Czerwone robaczki, które pozostały po mazurskich połowach, wypuściliśmy do jednej ze skrzynek ;)



Na koniec dwie zagadki. Pierwsza jest taka: co to za piękny kwiat?























Druga zagadka dla zaawansowanych - jakie zwierzę zrobiło sobie kryjówkę w beli słomy? ;)

Mazury 2020

Mazurski spokój. Pozornie nic się nie dzieje. A emocje "łowców" sięgają zenitu ;)



Pandemiczne wakacje na Mazurach. Nawet zwykle zatłoczone Bełdany były pustawe.



Całkowita pustka na Rosiu.



I kilometry Kanału Jeglińskiego bez żywej duszy. 



W trakcie urlopu nie tylko pływamy - załączamy kilka zdjęć z "pieszych" wypraw wzdłuż brzegów.




Na wodzie nie ma nikogo...



I drogi zupełnie puste...



Zachód słońca nad Rosiem.



 W trakcie naszego pływania przemieszczał się nad Polską zimny front znad Morza Północnego. Mocno wiało i chmurki "łagodne baranki" szybko zmieniały się w ...




...w ołowiane, burzowe chmury. Z deszczem i wyładowaniami atmosferycznymi. 
Na zdjęciu fragment przystani w Piszu. Od lat wiadomo, że wyszkolona załoga w czasie burzy pije piwo w porcie :) ;)



A po burzy wędki w dłoń.



I ryby na patelnię ;)



Jak co roku żywność przygotowywaliśmy w kociołku nad ogniskiem.



Przykładowe menu - makaron z sosem z porów.



A tu kaszotto z fasolką i warzywami, w sosie paprykowo-pomidorowym.



I nie zapomniane burgery warzywne, na ruszcie. Na foto grillowanie warzyw.




Przygotowanie ciasta: po lewej pita a po prawej bułka ;)



I nakładanie. Był jeszcze sosik pikantny, sałata, ogórek i dla chętnych pesto z liści rzodkiewki ;)



A teraz trochę aktualności. Ruszyła nowa śluza Guzianka II. Według nas jest ... zbyt mała. Ciekawe, jak będzie odbywał się ruch w czasie dużego ruchu turystycznego.



A to Binduga Bobrowa. Po kilku latach spadku zainteresowania wypoczynkiem namiotowo - przyczepowym  i pustkami na kultowej bindudze, w tym roku wszystkie wolne miejsca są wykorzystane ;) I to nam się podoba.



Tak umierają legendy. Aż łza się w oku kręci... Żeglarze z pewnością wiedzą, o co chodzi.























I na koniec zagadka dla żeglarzy. Przetarły nam się dwie linki, które pracują równolegle. Co to za linki ?  ;)